Małżeńskie mity – dziecko rozwiąże problemy.

Witam serdecznie wszystkich zainteresowanych moim blogiem. Dzisiaj powracam do tematu mitów małżeńskich i odniosę się do przywołanego w tytule, dość często popularnego mitu jakim jest myśl, że dziecko może rozwiązać problemy. Czasami można spotkać się jeszcze z innym określeniem mianowicie, że uratuje związek.

Jestem zdania, że dzieci, rodzicielstwo stanowią jeden z najistotniejszych aspektów relacji małżeńskiej. Wiem także, że brak dzieci w związku jest niejednokrotnie przyczyną wielu smutków, strapień i ciężkich sytuacji dla dwojga ludzi chcących z wielu różnych powodów realizować się jako matka i ojciec. Rozumiem także, że niemożliwość spełnienia tego pragnienia, niejednokrotnie wynikającego najszczytniejszych powodów, w konsekwencji prowadzić może do poważnych zaburzeń w zarówno w ujęciu indywidualnym (zwłaszcza u kobiet)  oraz w relacji małżeńskiej, partnerskiej. To duże cierpienie i ból niesiony w cichości małżeńskiego pożycia. Taki stan rzeczy bywa także powodem narastających napięć i trudnych emocji jakie wkradają się pomiędzy kobietę i mężczyznę. To co opisałam powyżej ma najczęściej podłoże medyczne i nie będzie istotą tego wpisu bo jestem przekonana, że w takim przypadku, kiedy upragnione dziecko przyjdzie na świat to faktycznie może zmienić sytuację w relacji. To dziecko będzie odpowiedzią dla rodziców na pragnienie posiadania potomstwa. 

Zupełnie inaczej jest w przypadku, gdy tego pragnienia nie ma lub występuje ono po jednej stronie. Dlatego można spotkać się z wieloma przypadkami błędnego przekonania, że kiedy w związku bezdzietnym, często młodym, narasta kryzys, to dziecko w jakiś nadprzyrodzony sposób swoim przyjściem na świat naprawi relację lub jak wspomniałam wcześniej uratuje związek. Otóż stoję na stanowisku takim, że jeśli małżonkowie, partnerzy przezywają kryzys, którego korzeniem nie jest brak dziecka a inny powód, to przyjście dziecka na świat nie poprawi sytuacji. Co więcej jest przecież tak, że wraz z pojawieniem się nowego człowieka na świecie, świat obraca się o przysłowiowe 180o. Dochodzą obowiązki z którymi wcześniej nie miało się do czynienia. Obowiązki wymagające ogromnego poświęcenia i czasu. Przywołany w tytule mit jest tak naprawdę nadużyciem. W istocie rzeczy, na pewien okres czasu faktycznie może fałszywie sprawić wrażenie, że małżonkowie przestaną myśleć o przyczynach kryzysu. Może nawet na pewien okres czasu, małżonkowie będący w ferworze nowych doświadczeń odsuną od siebie to co chore w ich relacji. Zapomina się w takim momencie, że prawdziwa przyczyna kryzysu jaki pojawił się przed urodzeniem dziecka zostaje tylko uśpiona. Jakie znacie przykłady osób z waszego otoczenia, które w związku z pojawieniem się dziecka wyszły z choroby alkoholowej, albo z hazardu, przemocy domowej? Tak, to ciężkie przykłady. Można zastanowić się nad innymi, jak np. egoizm jednego z partnerów będący niejednokrotnie przyczyną konfliktów w związku. Można pomyśleć o innych powodach: zdrada albo niedojrzałość emocjonalna do budowania trwałej relacji. Wiara w to, że partner-małżonek zmieni się po tym jak przyjdzie dziecko a tym samym zniknie prawdziwy powód kryzysu jest najczęściej złudna i dlatego właśnie w tym kontekście stanowi małżeński mit.

Kiedy dziecko przychodzi na świat, potrzebuje oboje rodziców w zdrowej relacji między sobą, samo nie może być receptą na uzdrowienie związku. W przeciwnym razie faktyczna przyczyna problemu pozostaje ukryta i czeka na ponowne wyjścia niczym przysłowiowy „trup w szafie”. Co więcej, sytuacja taka w dalszej przyszłości może okazać się jeszcze bardziej niekorzystna z perspektywy dziecka, które może zostać niesłusznie obarczone winą za pogłębienie kryzysu. Dlatego tak ważnym pozostaje uzdrowienie wszelkich toksycznych korzeni nieporozumień i konfliktów przed podjęciem tak ważnej decyzji jaką jest urodzenie dziecka.

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.